1097. Dzień wyprawy
Dziś od rana ostatnie przygotowania do wyjazdu. Po śniadaniu pojechałem zatankować Buicka do pełna. Potem jeszcze wymienić trochę dolarów na peso. Lepiej mieć lokalna walutę w mniejszych miejscowościach na południu. Co prawda na 100% można płacić dolarami, jednak przelicznik będzie tam mocno niekorzystny… Zresztą i tak od kilku tygodni obserwujemy umacnianie się peso do USD. Już przy wymianie kurs jest 1USD/16.6 Peso. A niedawno pamiętamy blisko 19,8 Peso za 1 USD.
Reszta dnia upłynęła nam na pakowaniu się do Buicka. Położyłem tylne siedzenia na płasko, dzięki temu weszło sporo rzeczy. A kilka z nich pożyczyliśmy od Andrzeja i Iwony. Specjalny składany stolik z krzesłami. Lodówkę z możliwością podłączenia do gniazdka 110V i 12V. Dzięki temu w hotelach będziemy mogli schładzać zapasy w nocy i w dzień tylko utrzymywać niska temperaturę.
W przygotowaniach nie mogło zabraknąć pożegnalnego lunchu, pyszne ceviche koktajl, ostrygi. Pyszności
Zdecydowaliśmy że raczej nie będziemy spali na kempingach tylko w hotelach. Po pierwsze trochę wygodniej no i po chorobie bardziej bezpiecznie. Mamy nadzieje że znajdziemy każdej nocy coś w rozsądnej cenie…
28.02.2026
—————————————



