327 dzień wyprawy
Wiadomo było od dosyć dawna że nadejdzie ten dzień kiedy będę musiał spakować się i przygotować na wyjazd z Rosarito. Jutro ruszam w kierunku żony ! No i w kierunku USA, bo to właśnie tam się spotkamy aby rozpocząć bardziej ekscytujący, po czasie spędzonym w Rosarito, okres w naszej obecnej podróży… Jednak to jutro. A dziś szykuję plecak, bo to jedyny bagaż jaki będziemy mieli. Znaczy się lecimy na wyspy tylko z podręcznym bagażem. Dlatego muszę do niego zmieścić wszystkie potrzebne rzeczy na cały pobyt…
Zdjęcie główne jest jeszcze z czasów przed wyjazdem do Ameryki. Jednak wydaje się że celnie oddaje mój obecny stan – oczekiwanie… 😉
Poza tym jadę na miasto po wodę, na budowę, do sklepu..Przy okazji myję samochód aby ponownie opłukać go z soli morskiej. A po południu mały relaks i oczekiwanie 😉
Równoległa rzeczywistość…
W tym samym miej więcej czasie kiedy ja szykuje się wieczorem do spania i robię ostatnie przygotowania w Polsce już się dzieje… Jest trochę po 4 rano a moja żona wstaje i szykuje się na lotnisko. Dziś leci przez Amsterdam do Los Angeles.


Kiedy ja już smacznie śpię ona leci gdzieś w przestworzach nad biegunem północnym w stronę Ameryki… 😉
20.02.2024
————————————-


