328. Wyjazd do Los Angeles

328 dzień wyprawy

Dzień zaczynam nieco wcześniej niż normalnie. Chwilę po 6 rano sprawdzam wieczorem przyszykowany bagaż. Nie mogę sobie pozwolić na zapomnienie o czymś ważnym, a szczególnie o papierach. To znaczy paszport z wizą USA, pieniądze, karty kredytowe, prawo jazdy, mam też wydrukowane na wszelki wypadek różne rezerwacje na dziś i kolejne dni. Na pierwszy „ogień” idzie przekroczenie granicy z USA w Tijuana. Tą granicę moja żona przekraczała już kilka dni temu wraz z Iwonka i Andrzejem. Mnie czeka to tym razem…

Witaj USA !

Można powiedzieć że mi przekraczanie granicy poszło bardziej gładko. A to z tego powodu że była niedziela i ruch graniczny w Tijuanie był bardzo mały. Zatem Iwona zdecydowała że nie będę przechodził na piechotę tylko pojedziemy razem wszyscy autem na przejście „Ready Line”. Dlatego nawet nie wychodziliśmy z samochodu, tylko kontrola odbyła się poprzez budkę graniczną. Posiadana prze zemnie Visa do USA która jest jeszcze ważna do marce ułatwiła całą sprawę.

Następnie podjechaliśmy w kierunku lotniska gdzie Andrzej i Iwonka zostawili mnie pod centrum wynajmu samochodów. Od teraz musiałem sobie radzić sam… 😉

Odbiór zarezerwowanego auta odbył się bez problemowo. Po wypełnieniu papierów w wypożyczalni Alamo i uiszczeniu opłaty 400 USD kaucji udałem się na piętro do garaży aby wybrać sobie auto. Cały system jest bardzo przyjazny i upraszcza procedury. Rezerwuje się nie konkretny model a typ pojazdu. W tym przypadku zdecydowałem się na średniej wielkości suwa. Pani w garażu wskazała mi rząd z kilkunastoma pojazdami różnych marek. Wśród pojazdów były Toyoty, Fordy, Chevrolety, Dodge, Nissany itp. Wszystkie pokaźnych rozmiarów i prawie całkiem nowe. Wybieram egzemplarz Dodga z 2023 r. Pakuję plecak, chwilę rozeznaje się jak tym się jeździ i w drogę…

Auto posiadało nawigację więc trudno było mi się zgubić ;). Około 200 km pokonuje miejscami w ogromnych lewach, a miejscami całkiem przyjemnie. Trochę korków ale jestem pod lotniskiem chwilę po południu.

Dostaje wkrótce wiadomość że żona już wylądowała! Do komunikacji ja mam kartę meksykańską, a Iza amerykańską. Obie specjalnie doładowaliśmy aby mieć kontakt w takich okolicznościach. Amerykańska ma dodatkowo zapewnić nam łączność z internetem w dalszej części wyjazdu…

Szybkie powitanie pod lotniskiem, bo tłok ogromny… Następnie jedziemy zameldować się w hotelu, potem mały wypad po wodę na miast. A następnie tankowanie samochodu i powrót do hotelu. Dziś był długi dzień. Oboje jesteśmy padnięci…

21.01.2024

————————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.