383. Pracująca sobota…

383 dzień wyprawy

Dzisiejszy dzień miał wyglądać bardziej spokojnie. Plan był rano taki aby posiedzieć w domu. Potem zapakować resztę rzeczy do Defendera. Bo zostało nam jeszcze w pokoju u Magdy całkiem niemało „rupieci”. Przeważnie części samochodowych. Jednak z samego rana plan ten nagle zmienił telefon z budowy, że przyjechał jeden z podwykonawców i potrzebuje konsultacji i udostępnienia pomieszczeń… Zatem nie pozostało mi nic innego jak szybko się zebrać i tam pojechać… A dzień potoczył się inaczej niż planowaliśmy.

No a potem już była improwizacja. Bo tam się zeszło dwie godziny. Po powrocie kolejne dwie na zapakowanie naszego defendera do końca. Potem okazało się że znowu jest potrzeba udania się na budowę. A jak już tam byłem i musiałem czekać, to zabrałem się za malowanie wsporników pod skrzynki w Defenderze. Jako jedyne nie były nigdy malowane proszkowo i trochę zardzewiały.

pakowanie do defendera

Zatem jedynie wieczór mieliśmy tradycyjnie spokojny. Moja żona przy drinku z Iwonką…..

zachody słońca niezmiennie fotogeniczne

16.03.2024

——————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.