523 dzień wyprawy
Soboty sa też bardzo wyczerpujące, bo do 12 robota wre, potem szybka wypłata dla wszystkich ludzi i powrót do domu. Aaaa i jeszcze do ferreteria trzeba podjechać i uregulować należności. Tam znowu z pół godziny rozmów, żeby ustalić co będziemy i jak potrzebować w przyszłym tygodniu.

Po południu już relaks, obiadek, dziki łosoś, który się nazywa jakoś inaczej, ale nie pamiętam. Potem chwila na leżaku przy basenie, a potem już drzemka. Krzysiek to nawet po południu dwie godziny spał. Zmęczeni jesteśmy głównie upałem w Playas de Tijuana, a pozatym cały czas tłumaczeniem i rozumieniem tego hiszpańskiego budowlanego
03.08.2024
———————————–




