558 dzień wyprawy
Urlop.! Wakacje od wakacji. Czas z rodziną. Z małą Oliwką jest to dosyć intensywny czas. Dobrze że jest nas czworo i każdy stara się bardzo partycypować w opiece i robi entertainment dla Oliwki.
Jemy pyszną paelle, krewetki, Krzysiek sałatkę. Rano wstajemy ja kompletnie niewyspana, ale jedziemy z Krzyśkiem do Lidla i robimy zakupy. Niestety w tym Airbnb gdzie jesteśmy, apartament i ładny i zadbany i w pełni wyposażony jest i pralka i zmywarka, jednak jak to zwykle bywa ekspres jest na kapsułki, a tutaj nic. Nie ma ani kawy, ani cukru, ani soli. Nic po prostu nic. To naprawdę rozczarowujące
Ale nic to, to tak na kanwie… ogarnęliśmy się z Krzyśkiem szybko i Lidl zrobił nam dzień, bo tam jak w każdym takim markecie, jest wszystko. Kupiłam kapsułki i mleko bo to najważniejsze, a potem już braliśmy co popadnie do koszyka i ser i parówki i łosoś i humus i tak dalej i tak dalej. No i na śniadanie croissanty…

Potem jedziemy do centrum. Stajemy na parkingu blisko centrum, tuż pod samą Alcazabą. chodzimy zwiedzamy lekko uliczki. Jest tłoczno, gwarnie, tysiące ludzi. Jedna część rodziny idzie zwiedzać katedrę, a my z Krzyśkiem do restauracji La Jardin. Jemy pyszności, potem już wracamy. Łukasz jeszcze koniecznie idzie sie pomoczyć w morzu, Oliwka zbiera muszelki, późnym popołudniem rozpaduje się deszcz, oczyszczając powietrze.

07.09.2024
———————————-



