956 dzień wyprawy
Wstajemy skoro świt. Ruszamy do Statuy wolności. Oczywiscie teraz problem jest z odmianą tego, do Statuy czy do statui? Podobno obie formy dopuszczalne. Wybieram pierwszą.
Płyniemy. Zimno. Ale na szczęście błękitne niebo i słonecznie Wiatr na zatoce spory. Najpierw wysiadamy na wyspie Ellis, gdzie przypływali przynajmniej do 1954, bo ten rok przyjmuje się jako koniec masowej emigracji. Przynajmniej drogą morską. Czyli komu się udało przypłynąć do tego czasu, do był król. mógł sie ustawić. Potem już trochę trudniej.

Wyspa Ellis bardzo fajna, można zobaczyc sporo artefaktów, a przynajmniej zdjecia tych artefaktów. Jest dużo dokumentów, także sfotografowanych, które pozwalają na wyobrażenie sobie tego, jak to wyglądało dawniej, gdy przypływało się do NOwego Yorku.

Wsiadamy znowu na prom i następny przystanek to wyspa ze statuą wolności. Jest ogromna, chociaż pewnie przy drapaczach chmur które są na Manhatanie, po przeciwnej stronie, nie wydaje się taka wielka.




Statua Wolności to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Nowego Jorku i całych Stanów Zjednoczonych. Została zaprojektowana przez francuskiego rzeźbiarza Frédérica Augusta Bartholdiego i ofiarowana przez Francję w 1886 roku jako wyraz przyjaźni między narodami oraz symbol wolności i demokracji.
Konstrukcję stalowego szkieletu zaprojektował Gustave Eiffel, ten sam, który później stworzył słynną wieżę w Paryżu. Posąg, wykonany z miedzi, mierzy ponad 93 metry z cokołem i przedstawia kobietę z pochodnią oraz tablicą z datą podpisania Deklaracji Niepodległości – 4 lipca 1776.
Po przypłynięciu do Nowego Jorku statua została złożona na wyspie Bedloe’s Island (dziś Liberty Island) i od tamtej pory wita miliony imigrantów przybywających do Ameryki. Z czasem stała się nie tylko zabytkiem, ale też ikoną nadziei, wolności i nowego początku.
Dziś można wspiąć się na jej koronę, zobaczyć muzeum na Liberty Island i z bliska poczuć historię miejsca, które dla wielu było pierwszym widokiem nowego życia w Ameryce. Nam się nie udało wejść a raczej wjechac na koronę, bo bilety trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. W naszym przypadku pierwsza możiwość była na 28 października. Lub 12, ale tylko jedno wolne miejsce było więc zrezygnowaliśmy




Po zwiedzeniu wyspy ze Statuą Wolności wracamy do kampera . Przy promie jest parking, darmowy, co fajne, i mogliśmy jechać i wrócić z promu do auta naszym samochodem, Buickiem. Jemy szybi obiad i ruszamy do nowego Yorku. Tym razem metrem. Ale to cudne. Obieramy kierunek na dolny Manhatan, Tam Wall Street, Charging Bull.
„Charging Bull” (Szarżujący Byk) to brązowy posąg byka znajdujący się w pobliżu nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych na Wall Street, który stał się symbolem optymizmu finansowego, siły i odporności rynku, szczególnie po krachu giełdowym w 1987 roku. W świecie finansów, „byk” (bull market) to termin oznaczający rynek, na którym panuje optymizm, popyt jest wysoki, a ceny rosną. Posąg, stworzony przez Arturo Di Modicę, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Nowego Jorku i amerykańskiego rynku finansowego, reprezentującym wzrost i dobrobyt. Rzeźba została umieszczona w 1989 roku jako forma „sztuki partyzanckiej”, symbolizująca „siłę i potęgę narodu amerykańskiego” w odpowiedzi na kryzys z 1987 roku.



Przechodzimy przez Manhatan w stronę Times Squar. To słynny plac będący centrum rozrywkowym i kandowym, na skrzyżowaniu ulic Brodway, Siódmej Alei Alei (Seventh Avenue) i (między innymi), znane z wielu cyfrowych billboardów, wieżowców i Teatralnego Dystryktu (Theater District). Odbywa się tam coroczna ceremonia opadania kuli w Sylwestra, przyciągająca miliony widzów.




Ludzi po prostu pełno, a my mamy nogi tak schodzone, że szok. Ale czujemy, że owionęła nas atmosfera Manhatanu i Nowego Yorku.
10.10.2025




