72. Kierunek – dzikość

72 dzień wyprawy

Ranek wspaniały. Rześko, ale bez ironii. Po prostu znakomite 16 C. Jak na pobudkę w Defenderze to znakomicie. Nie trzeba się ubierać zbyt mocno przed wyjściem z auta. No i poranna kawa smakuje lepiej. Poranek mija na ustalaniu gdzie, kiedy i po co jedziemy… Potem ja trochę pracuję, Krzysiek też, bo sprawdza całego Defendera pod względem techniczno mechanicznym… Dokręca kilka śrubek bo zdążyły się już poluzować.

DCIM\100GOPRO\GOPR1205.JPG

W końcu decydujemy by wczesnym popołudniem ruszyć. Robimy zakupy w Walmarcie, tankujemy paliwo pod korek i do 2 kanistrów. Dziś trasa niezbyt długa, ale za to zjeżdżamy w szutry i mocno oddalamy się od cywilizacji! Naszym celem są bezludne okolice jeziora Powell. Skaliste przestrzenie ciągną się przez dziesiątki kilometrów.

Tuż za miastem zatrzymujemy się na zrobienie fotki. Zaraz za nami podjeżdża czerwony Jeep i po polsku zagaduje nas sympatyczna para. Okazuje sie że „znamy” się z internetu i nawzajem obserwujemy! Świat jest bardzo mały!!

Po drodze robimy dziesiątki fotek i na miejsce dojeżdżamy tuż przed zmrokiem. Rzutem na taśmę udaje nam się jeszcze upiec pyszne hamburgery kupione w Page. Przed zmrokiem wzmaga się wiatr, a my chowamy się w zaciszu Defendera….

10.05.2023

———————————–