227. Przemierzamy Kalifornię

227 dzień podróży

Kalifornia to jakby wielki kraj, czyli stan. Duże są też różnice pomiędzy jej poszczególnymi rejonami. Dzisiejszy poranek uświadomił nam, jak diametralnie różnych warunków można się tu spodziewać. Spaliśmy na niewielkiej zatoczce z widokiem na jezioro Kaweah, na wysokości około 500 mnpm.  Przed nami rozciągał się widok na góry osnute górami, które są początkiem parku Sekwoi.

Poranek w takim miejscu ma swoją moc.. i urok… i czar. A kawa jak smakuje….

Popatrzyliśmy rano z kubkiem kawy na spokojny krajobraz i ruszyliśmy w drogę . Kierunek Las Vegas. Dziś mamy techniczny przejazd przez Kalifornię do Nevady. Zatrzymujemy się w walmarcie aby kupic trochę oleju do wspomagania i kilka bananów. Potem przez kolejne godziny przemierzamy półpustynne, pagórkowate regiony Kalifornii. Jedziemy autostradą nr 15, która szerokim łukiem od południa zbliża się w kierunku Las Vega.

Na chwilę wjeżdżamy kilkaset metrów wgłąb pustyni, aby przygotować obiad. Tragedia. Okazało się ze nie ma pomidorów w puszce tylko przecier.. Dramat (dla niektórych). Nie ma sosu. Trzeba robić coś innego.

Dzień mocno nas nuży upałem, dlatego też  w okolicach  Barstow (paliwo po prawie 7 usd za galon!!!) znajdujemy miejsce na spoczynek nocny.

12.10.2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.