793 dzień wyprawy
Na razie to nasz problem tak zwany niezbadany i niepoznany. Niby dobrze wiemy że nieczystości trzeba wylewać i opróżniać zbiornik, mamy do tego wąż i mamy póki co miejsce gdzie możemy te nieczystości zrzucać, ale ciągle nie mamy doświadczeń, jak to będzie w podróży. Na razie wygląda hmmm… ciekawie? Czy to właściwe słowo?

Na pierwszy rzut oka wyglądają jak nic nieznaczące plastikowe podpórki. Ot, koziołki – nie to, żeby beczały, ale swoje robią. A robią dużo więcej, niż myślisz. W świecie kamperów, łodzi i wszelkich mobilnych toalet są jak cisi bohaterowie, którzy podtrzymują godność całego systemu kanalizacyjnego.
Ich zadanie? Przede wszystkim trzymać rurę w ryzach. Bez nich wszystko by się chwiało, ruszało i przesuwało jak wózek po kostce brukowej. Koziołki zapewniają stabilność, dzięki czemu rura nie tańczy salsy podczas jazdy, nie opada i nie kończy żywota z pęknięciem w najgorszym możliwym momencie.
Ale to nie wszystko. Ustawiają rurę pod odpowiednim kątem, tak by wszystko, co ma wypłynąć, faktycznie wypłynęło, a nie zaczęło budować nowej cywilizacji w zakamarkach zbiornika. Spadek musi być, grawitacja lubi porządek.
I na koniec – koziołki chronią rurę przed złamaniem. Bo jak wiadomo, jak rura pęknie, to już się nie śmiejemy. A że często jeździmy po wertepach i kamper się trzęsie bardziej niż marakasy, taka podpórka to nie fanaberia, tylko inwestycja w spokój ducha (i nosa).
Więc następnym razem, gdy zobaczysz te niepozorne koziołki, poklep je z wdzięcznością. Bo choć nie błyszczą jak chrom na lusterku, to właśnie one trzymają wszystko w kupie. Dosłownie.
30.04.2025



