1118. Amarillo w Teksasie

1118 dzień wyprawy

Można by podsumować dzisiejszy dzień, że po prostu upał obezwładniający. Fala upałów która przyszła na całe południowe Stany nie odpuszcza. Spaliśmy na pięknym dzikim BLM, całkiem fajnie, cicho i spokojnie. Wschód słońca nas obudził i zerwaliśmy się skoro świt, ekspresowa kawa i wyjazd z baru, bo trzeba jechać. trzeba jechać bo klima nie działa, a rano jest najchłodniej. Po ciemku jest jescze chłodniej ale ja przy mojej kurzej slepocie nie chce jeździć po ciemku. Zresztą bardziej jestem Skowronek niż sowa.

Przekroczyliśmy granicę stanów pomiędzy NOwym Meksykiem a Teksasem i po tankowaniu dojechaliśmy do Amarillo. Jest tu fragment drogi 66, barwne domy ozdobione muralami i malowidłami.

tu dziś obiad…
cadillac… legenda usa

Jest pole z wbitymi w ziemie fragmentami już cadillaków, które ociekają farbą. Ludzie mają zabawę kupując w okolicznym baraku farbę w sprayu i maują, swoje inicjały, albo cokowiek innego na tych fragmentach aut cadillaków wkopanych w ziemię. Nie rozumiemy tego, ale nie analizujemy amerykańskiego stylu.

Wcześniej jemy jeszcze steak’a w knajpie. to chyba ostatni nasz amerykański steak.. także się rozkoszujemy. Chociaz moze jeszcze w Nashville spróbujemy..

21.03.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.