Kolumbia – Dzień 548

Dzień pięćset czterdziesty ósmy – 24.03.2020

Dzisiejsza poranna wizyta w lodówce ujawniła jeden nadpsuty pomidor!. Co za skandal ;). Człowiek nawet w czasie zarazy nie może liczyć na przychylność losu..? No dobra taki żarcik na początek, ale jednak coś w tym jest. Pewnie jeszcze niejednokrotnie podczas naszego przymusowego pobytu tu doświadczymy sytuacji i spraw, które w normalnych warunkach nie miałyby miejsca. Trzeba być odpornym i nie czytać za dużo wiadomości i pseudo doniesień w internecie… jak mówi moja żona. Czy ma rację???

Ze spraw przyziemnych, to dziś nawiązaliśmy kontakt z jeszcze jednym Polakiem, który utknął w wynajętym mieszkaniu niedaleko nas w Santa Marta. Miał jechać do Peru jednak nie zdążył. Wymieniliśmy trochę informacji. Trochę ponarzekaliśmy, jak to Polacy… A na koniec optymistycznie spojrzeliśmy na sytuacje, że mamy dach nag głową i jadzenie.Przynajmniej na razie… 😉

fbt

A, odnośnie jedzenia gotowaliśmy dziś zupę, a właściwie dwie zupy. Jedna prawie całkiem dobra, druga trochę bardziej „sztuczna”, czyli dodaliśmy do niej zupkę z proszku. Nie było dostępnych wszystkich składników niestety… Ale za to mamy teraz dwa słoiki zawekowane zupy na jutro i nie będę musiał znowu gotować. Bo to jakiś paradoks, że na prawie rajskiej plaży siedzę w garach co dziennie… !

dav

Za to ekipa z Argentyny i Hiszpanii dziś robi grilla. Naznosili sporo drewna z plaży i trochę z pobliskich zarośli. Robią spore ognisk, a potem będzie z tego żar do pieczenia mięsa. My przeglądamy najnowsze doniesienia z rejonu i analizujemy sytuację. Niektóre państwa podobno organizują loty z Bogoty do Europy. Ale podobno, bo przecież ruch lotniczy jest wstrzymany na miesiąc z Kolumbii…

—————————-