Dzień pięćset siedemdziesiąty czwarty – 19.04.2020
Chciałoby się napisać, że dziś dzień, jak co dzień, ale nie. Obudził nas deszcz, dosyć solidny. Nasze plandeki nabrały wody, trzeba je oswobadzać z wody, bo jeszcze nie wytrzymają ciężaru wody i pękną, lub urwą się z uwięzi sznurka. Na szczęście tuż około południa rozpogodziło się i słońce wyszło jak zwykle, z lekką tylko nutą chmurek. Ćwiczenia zatem dziś trochę później niż zwykle..
Niestety ciągłe wyłączenia prądu spowodowały, że kawał kurczaka, którego mieliśmy w lodówce, zaczął śmierdzieć z podziwu godną intensywnością. Poszedł w krzaki. Trudno. Tak się kończy robienie zbyt dużych zapasów i przerwy w dostawie prądu…
——————————




