Dzień pięćset siedemdziesiąty siódmy – 22.04.2020
Dziś wielki dzień, długo wyczekiwany wyjazd do Santa Marta. Może to brzmi śmiesznie i dziwnie, ale tak naprawdę to wielkie wydarzenie pojechać 30 km do dużego miasta. Po pierwsze można się wyrwać z tej dziwnej rutyny tutaj na naszej plaży, po drugie można zobaczyć jak żyją ludzie, jak przebiega kwarantanna czy izolacja w innym miejscu. Jak wygląda to w mieście, czy można jeździć, czy można się przemieszczać, czy sprawdzają numerki w paszporcie, czy są posterunki policji które weryfikują, kontrolują, sprawdzają…
No więc zaczęliśmy od tego, że nie mając masek zakupionych, zrobiliśmy sobie ze spranej białej bawełnianej koszulki własne. Tak uzbrojeni przejechaliśmy przez pierwszy posterunek policji, potem przez otwarte bramki gdzie płaci się za drogę – tym razem nikt nie kasował, droga była otwarta, także zaoszczędziliśmy dziś przynajmniej 20 tysięcy peso. Jest plus. W Santa Marta załatwiliśmy prawie wszystko co chcieliśmy. Wypłaciliśmy gotówkę w banku, zrobiliśmy zakupy, doładowaliśmy internet (na wszelki wypadek by aktywować kartę), oddaliśmy komputer Krzyśka do naprawy. Znaleźliśmy wstępnie nawet mieszkanie do wynajęcia. Mamy je zobaczyć jutro i odebrać komputer. Policja nie zatrzymała nas ani razu. 🙂
W sklepie „Exito” naklejone są na podłodze taśmy, przypominające, by utrzymywać dystans 2 metry od poprzedniej osoby.
Oddaliśmy komputer do naprawy w małym punkcie, Krzysiek podpisał każdą część. Znaleźliśmy kontakt do niego w internecie. Na szczęście jest diagnoza. Podobno spalił się mały kondensator przy jakimś gnieździe. Jego uszkodzenie (spalenie??) powoduje, że komputer nie chce się uruchomić…
W szczęśliwości najadłam się ceviche, w Kolumbii robią to danie z surowej ryby, lub owoców morza zupełnie inaczej, były to tym razem krewetki z cebulką w takim sosie, jakby pomieszanym z ketchupem, albo czymś podobnym. Ale całkiem dobre, a krewetki świeże.

Wykończeni wróciliśmy na camping. Zauważyliśmy po drodze rzesze Wenezuelczyków, którzy żebrzą niesamowicie. Bardziej niż przed wirusem…
———————————







