514. Imieniny czyli znowu świętujemy

514 dzień wyprawy

Co prawda nic z tego świętowania nie wynikło, bo Krzysztof pojechał na budowę już 7.15, ale za to ja świętowałam, bo dzisiaj miałam coś na kształt dnia wolnego, czyli rano rutynka, ćwiczenia, śniadanko, potem przejażdżka na początek głównej ulicy w Rosarito tuż przy MacDonalds i już spokojny spacerek w kierunku domu Magdy. Potem trzy godziny plotek, dysput i dyskusji, miedzy innymi o eutanazji, o świecie, o pomidorach i rodzeństwie. Nie każdemu jest dane mieć wspaniałe rodzeństwo, ale na szczęście można sobie wybrać siostrę duchową :). Ja na przykład mam ich kilka, także jakoś sobie radzę…

25.07.2024

————————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.