173. Przepiękny lodowiec Salmon

173 dzień podróży

W podróży czasem zdarzają się chwile mniej komfortowe. Dzisiejszy poranek można zaliczyć do jednego z tych momentów. Na nocleg wybraliśmy wczoraj wydawać by się mogło spokojną miejscówkę, parking w lesie, niedaleko mostu. Co prawda stały tam maszyny robocze do ładzenia asfaltu, jednak wydawało nam się, że skoro sobota jutro, to jednak będzie ok. Pobudka była już po czwartej. Poranek zweryfikował całą sytuację… ekipy remontowe zaczęły odpalać silniki pojazdów i hałasować, świecić lampami, o skutecznie nas obudziło i skłoniło do opuszczenia tego miejsca. Na szczęście po kilku km znaleźliśmy ustronną zatoczkę w lesie, gdzie dokończyliśmy nasz sen do 9 (!) rano.

Jakby w rekompensacie za uciążliwy poranek, dzień zafundował nam słoneczną pogodę. Tak więc wybraliśmy się do nieodleglej miejscowości Steward (droga 37a).  To miasteczko położone na wybrzeżu kanadyjskim graniczy z Alaską, która ciągle nas do siebie przyzywa. To właśnie w tym miejscu zaczyna się terytorium Alaski.

Przekraczamy więc ponownie granicę lądową Kanada-Alaska i jedziemy około 25 km szutrową drogą wspinając się po zboczach gór w kierunku lodowca Salmon. Z każdym zakrętem tej drogi otwiera nam się coraz szersza panorama na ogromne masy lodu. Widok jest tym bardziej imponujący, im wyżej wdrapujemy się na szczyt przeciwległej do lodowca góry. Ogromy jęzor lodu przysypany lekko pyłem jest mocno popękany i widać mnóstwo w nim szczelin. Faktycznie z naszego punktu widokowego może przypominać swoim kształtem łososia, czyli nazwę jaką nosi lodowiec…

Idylliczny moment zakłócają ogromne ilości komarów. Akurat to miejsce chyba sobie ukochały na wylęgarnie. Na osłodę spotykamy parę motocyklistów – dziewczyna z Kolumbii, on z Argentyny. Miło jest zamienić parę słów ze „swoimi” ludźmi.

W czasie rozmowy rozbudzają w nas apetyt na Salwador. Mówią , ze jest tam naprawdę bezpiecznie, bo jakiś czas temu zmienił się rząd. Oprócz tego Gwatemala według nich jest po prostu boska.

Obiad jemy tuż przed samym miasteczkiem Hyden, jeszcze na terytorium Alaski. Dziś spaghetti. Jest tu znacznie mniej komarów, można więc spokojnie przygotować posiłek.

Następnie przekraczamy granicę z Kanadą, gdzie odpowiadamy urzędnikowi na kilkanaście rutynowych pytań, skąd dokąd, co robicie w Polsce, kiedy tam wracacie, czy macie broń, zwierzęta etc.

Steward opuszczamy późnym popołudniem. W miasteczku trwa jeszcze fiesta z okazji dni miasta…

19.08.2023

————————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.