318. Dwa światy – życie na odległość…

318 dzień wyprawy

Dziś był w miarę spokojny dzień. Od rana zabrałem się za gotowanie mojego sztandarowego i ulubionego posiłku. Mianowicie rosołu!. Szczególnie lubię i od wielu lat robię go na wołowinie. Kurczaki jakoś mi się przejadły… Tak więc gotuje rosołek. A potem jeszcze dodatkowo naszła na mnie ochota na ciasto drożdżowe. Od kilku dni nie było już go, a to fajna przekąska do kawy czy herbaty.

Poza tym dostaję fotki z Polski. Okazuje się że tam też toczy się normalne życie.. 😉 Wygląda na to że wszyscy są zdrowi a to najważniejsze!

11.01.2024

——————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.