329 dzień wyprawy
Po względnie spokojnej nocy w hotelu wcześnie rano zbieramy się w kierunku lotniska w los Angeles. Nasz hotel jest w sumie bardzo blisko, tak aby uniknąć porannego stania w korkach. Musimy jeszcze po drodze oddać auto do wypożyczalni. Procedura jest równie prosta jak przy odbiorze. Wjeżdżamy na teren firmy Alamo. W dwie minuty zdajemy samochód, pan sprawdza na szybko jego stan, paliwo i potwierdza dodatkowy koszt na 0 USD. I po sprawie. Kilka metrów dalej czeka już darmowy autobus którym jedziemy prosto na lotnisko.
Nad Pacyfikiem
Poniżej na zdjęciu widać nasz plan na kolejne dni pobytu na Hawajach. Mamy trzy bilety lotnicze które obejmują pobyt na dwóch wyspach. W tym w Honolulu.


Na lotnisku idzie nam całkiem sprawnie. Drukujemy w automacie karty pokładowe przy stanowisku Hawaiian Air. Potem tylko podczas kontroli przy wejściu na salę odlotów zapominamy wyjąć komputery z bagażu i nasze walizki wracają do ponownej kontroli. Jednak poza tym gładko przechodzimy dalej i tuż po 9 rano jesteśmy gotowi do wejścia na pokład samolotu.

Sam lot przebiega w miarę sprawnie i szybko. Trwa prawie 6 godzin. Oglądamy w tym czasie ze dwa filmy, trochę rozmawiamy i… dolatujemy nad Hawaje!

Z lotniska po sprawdzeniu cen UBERA wybieramy… autobus za 3 USD od osoby. Dojeżdżamy nim prawie na samo miejsce naszego noclegu. Wystarczy tylko dojść ze 400 m. Po krótkim rozeznaniu się z instrukcją zameldowania się w naszym wynajętym mieszkaniu, wjeżdżamy na 27 piętro. A tam taki widok na Honolulu i Hawaje 😉


Jesteśmy już mocno głodni. Całe szczęście naprzeciwko naszego budynku stoi kilak food Track. Zamawiamy jakieś jedzeni, a potem idziemy rozeznać się po okolicy…

Miasto w części centralnej miasto jest bardzo luksusowe. Dużo sklepów z moda znanych marek. Sporo ludzi, knajpek, dużo hoteli. Spacerujemy. Przy okazji zaglądamy do jednego z hoteli w którym mamy jutro zarezerwowane auto. Jest spory kłopot ze zalezieniem słabo oznaczonego punktu. Na dodatek jest on już nie czyny i nic się nie dowiadujemy. Na dodatek opinie w internecie okazują się słabe… Zobaczymy jak to wyjdzie, bo psuje nam to mocno spokój na kolejne godziny…
Za to zachód słońca nad plażą Wakiki jest całkiem łady 😉

A panorama wieczornego Honolulu też niczego sobie…

22.01.2024
—————————————



