104. Wreszcie pieczemy chleb

104 dzień wyprawy

Rano wstajemy późno, znów spaliśmy prawie do dziewiątej. Ale spokojnie wypiliśmy kawę i ruszyliśmy w kierunku Towsand. Zwijamy się z miejsca noclegu, jest niedziela i jest duża liczba ludzi na campingu. Początkowy las zniknął i prawie 100 km drogi biegnie przez prerie wzgórz i doliny w Montanie. Dookoła nas ogromne ilości pasącego się bydła.  Robimy lekkie kółko, kierujemy się na zachód do drogi stanowej nr 90 i w Towsand gasimy silnik na campingu przy rzece. Dziś mamy luksus, są stoły, toaleta i miejsce na ognisko. I mało ludzi.

Potem pieczemy chleb, robimy sos do spaghetti, korzystamy ze słońca. Chillout. Wieczorem szykujemy się na burze, które zapowiadają prognozy pogody.  

11.06.2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.