Argentyna – dzień 211

smiles1

Dzień dwieście jedenasty 22.04.2019

Poranek odsłonił przed nami wszystkie tajemnice jakie skrywał kanion w którym zatrzymaliśmy się wczoraj w całkowitych ciemnościach. Okazało się, że nie jest zbyt duży. Około 150 m długości i otoczony z trzech stron dosyć wysokimi skałami. Miejsce w pobliżu wylotu, blisko drogi, gdzie spaliśmy było piaszczyste i mocno ubite w okresie kiedy była tu woda.

seismiles 5

Zjadamy szybkie owocowe śniadanie, gorąca herbata w termiczne kubki i ruszamy na podbój nieznanego…seismiles2

Z każdym kilometrem drogi w kierunku granicy z Chile wspinamy się coraz wyżej. Cilecito było położone na około 1500 m.n.p.m, spaliśmy na około 2000m. Temperatura w nocy nie była jeszcze drastycznie niska i nie musieliśmy dogrzewać się webastem. Teraz poranne chmury pozostawiamy poza sobą, a właściwie poniżej. Wiatr wzmaga się kiedy skręcamy w szutrową drogę zwaną drogą „sześciotysięczników”.  Jeszcze nie jesteśmy świadomi co nas czeka…

seismiles 6

Droga prowadzi nas wprost w pasmo Andów. Co jakiś czas przekraczamy w bród strumyk lub małą rzeczkę. Czasem spotykamy stadka guanacu pasące się na tej surowej ziemi. W początkowym okresie rosną tu suche kępki traw. Jednak po przekroczeniu magicznej wysokości 4000 m. n.p.m otaczają nas już tylko skały. Jednak różnorodność barw otaczających nas gór, zapiera dech w piersiach! Po jednym z większych podjazdów ukazuje nam się ogromna dolina z przepiękną laguną w dole. Zjeżdżamy kilkaset metrów w dół gdzie okazuje się, że prawie cała laguna jest zamarznięta. Przy próbie wyjścia z auta wiatr prawie wyrywa nam drzwi i przenikliwe zimno przenika do kości… Flamingi skupiają się blisko siebie  w rejonie gdzie maja dostęp do kawałka nie zamarzniętej wody. Daje nam to szansę zrobić im kilka zdjęć.

sdr

Ruszamy dalej. Droga jest zaskakująco dobra, pomimo że trzęsie naszym autem niemiłosiernie po tych szutrach. Pomału zaczynamy odczuwać skutki przebywania na dużych wysokościach. Nawigacja informuje nas, że właśnie jesteśmy na 4.663 m.n.p.m Lekki ból głowy, mrowienie w palcach i delikatna senność organizmu dają znać, że powietrze jest tu dużo uboższe w tlen.

sdr

Nie robiliśmy aklimatyzacji i to są skutki. Jednak dzielnie znosimy  ta drobną niedyspozycję i pokonujemy kolejne kilometry drogi pośród 6.000 gór i ośnieżonych szczytów. Przy kolejnej lagunie spostrzegamy, że jest już po 14, więc robimy kanapki, herbatkę i posilamy się oglądając widoki z za szyb Defendera… Wiatr nie pozwala na bliższy kontakt z naturą. Dodatkowo temperatura odczuwalna jest bliska zeru.

seismiles 4

Pomału opuszczamy to niezbyt przyjazne i jednocześnie piękne miejsce. Wracamy tą samą drogą, zatrzymując się ponownie co chwilę aby zrobić kolejne zdjęcie. Po dotarciu do asfaltu i znacznym obniżeniu wysokości nasze organizmy odzyskują sprawność.

seismiles8

Zmęczeni całym dniem znajdujemy nieopodal drogi koryto wyschniętej rzeki i w zakolu rozbijamy obóz. Rozpalamy ognisko i pieczemy mięsko i mielone z wołowiny. Na prawdziwym ogniu wszystko smakuje wyśmienicie…

seismiles 7

 

Napisz do nas
Facebook
YouTube