Argentyna – Dzień 210

dav

Dzień dwieście dziesiąty 21.04.2019

Ranek budzi nas słońcem. Po śniadaniu znowu walka z elektrycznością w samochodzie.

rut2

Poranek niespodziewanie przyniósł kolejne prace mechaniczne. Jakoś tak jedna za drugą zaczęliśmy naprawiać i kontrolować jedna z drugą sprawą. Dolewanie oleu do reduktora smarowanie wału, sprawdzanie luzu na krzyżaka i naprawa zepsutego oświetlenia wewnątrz auta. Wszystko to zajęło około trzech godzin i dopiero o 11.00 ruszyliśmy w kierunku Fiambala.

ruta1

Po drodze zachęceni oznaczeniem „informacja turystyczna” zatrzymaliśmy się ale kolejny raz okazało się ze przedsiębiorczy Argentyńczycy nieznacznie wprowadzając w błąd, sprzedają lokalne paciorki wina i inne pierdoły.

Fiambala położona jest na drodze nr 60 łączącej drogę nr 40 z granicą chilijskią. Samo miasto leży na około 1500 m.n. p. m. Zatrzymujemy się na głównym placu, gdzie w informacji turystycznej zasięgamy opinii. Na pewno chcemy pojechać do wód termalnych. Tam też jedziemy. Kilkanaście kilometrów dalej za miastem, pośród otaczających miasto wzgórz położony jest kompleks termalny. Standardowo kasują nas za wejście (300 peso). Rezygnujemy z campingu, bo okazał się niewspółmiernie drogi.

dav

Kolejnych kilka godzin moczymy się w systemie basenów, które zasila woda spływająca ze źródła o temperaturze ponad 70 stopni Celsjusza. Najbardziej oblegane są baseny z wodą o temperaturze 38 stopni. Woda jest w miarę czysta i nie jest za bardzo zmineralizowana (w odróżnieniu od tych, w których byliśmy w Chile). Po solidnym odmoczeniu się gotujemy na parkingu nieśmiertelne spaghetti i co chwila jesteśmy zaczepiani słowami podziwu, osób które przechodzą i ogladają defenera. Najedzeni chwilę odpoczywamy, a później znowu wskakujemy na pół godziny w gorące źródła. Po umyciu się w prysznicu ruszamy na przeciwległą stronę doliny w kierunku przełęczy Paso San Francisco. Plan na jutro, to ruta seismiles. W ciemnościach znajdujemy miejsce na nocleg..

Napisz do nas
Facebook
YouTube