167 dzień podróży
Rano budzi nas deszcz, temperatura spadła w samochodzie do 10 C, w nocy. Więc całkiem przyjemnie. Tylko dużo rosy w środku i to jest niezwykle uciążliwe. Szybko wyjeżdżamy z parkingu na którym staliśmy. Ale niebawem zatrzymujemy się znowu, przy drugim wjeździe od strony południowej do Parku Wrangell St Elias. Decydujemy się po krótkiej wizycie w visitor center, gdzie nabieramy wodę pitną, na krótki treking. Co prawda tylko ja idę, bo Krzysiek zostaje w aucie. Trochę mu dokucza gardło, jakieś przeziębienie. Odpoczywa więc w aucie, a tak naprawdę szuka w necie potwierdzenia, że zrobił dobrze to uszczelnienie zaworu EGR.

Ja krótki treking jedynie 6 mil. Jest przyjemnie, dużo roślinności, grzyby, jagody, jakieś czarne i czerwone borówki, tutejsze wiewiórki, ptaki podobne do dzięciołów.. Sympatycznie, cicho i pełna natura.
Wracam nieśpiesznie. Okazuje się że można już spokojnie dzielić się spędzaniem czasu… Ja trekking, Krzysiek odpoczynek bardziej bierny. Ale za to potem znajdujemy miejsce na ognisko i je wykorzystujemy. Co prawda drewna nie ma dużo, a do teg jakieś takie brzozowe, mokre, słabo się pali, ale nie przeszkadza nam to. Pieczemy kiełbaskę, którą mamy w lodówce, potem robimy podpłomyki, otwieramy alaskańską puszkę cydru i raczymy się alaskańskim powietrzem.
Potem kawałek odjeżdżamy, nad kolejną rzekę, gdzie robimy dłuższą przerwę. Odpoczywamy, drzemiemy, oglądamy film.

Wczesnym wieczorem decydujemy, że podjedziemy bliżej TOK. Finalnie zostajemy na noc 16 km przed miasteczkiem na parkingu Rest area.
13.08. 2023
——————————————



