643 dzień podróży
Czuję się jak na wczesnej emeryturze. Naprawdę. Coś tam niby robię, ale tak naprawdę żyję prawie że pełnią życia, spokojnie i nieśpiesznie. Rano kawa, ćwiczenia, prysznic. A wczoraj wzięłam rano rower i pojechałam zjeść ceviche. I to ma sens, ciepły dzień przełom listopada i grudnia, wspaniałe niecałe dwadzieścia stopni Celsjusza. A ja pomykam na rowerku. No żyć nie umierać.

01.12.2024



