651. Sprzątnęli mi sprzed nosa

651 dzień wyprawy

Od lipca chodzę na targowisko w Playas. Każdego poniedziałku łażę jak głupek po tych nudnych stoiskach z wyprzedażą chińskich gówien, albo amerykańskich rzeczy z wystawek przy domach w Stanach. I dziś pierwszy raz była rzecz, którą Łukasz chciał. Ale jak już po nią wróciłam, to się okazało, że ktoś ją kupił. Całkiem udany nóż… Gerber.

no ktoś mi wykupił, ktoś mnie ubiegł…

No sie wkurzyłam. Łukasz chciał na pocieszenie resztki bizona. Ale chyba byłby problem na lotnisku…

obstawiam resztki bizona…

Z Negrą coraz lepiej. Z rany przestało się sączyć, Jest lepiej.

09.12.2024

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.