661. Garść przemyśleń

661 dzień wyprawy

Meksyk to ciągle dla mnie stan umysłu. Ludzie są tu dramatycznie niepunktualnie i trudno cokolwiek zaplanować. W ogóle trudno cokolwiek zaplanować bo są ogromne obsuwy czasowe i ciągle się coś załamuje.

Ale też cały świat dziwnie działa. Kasia oczywiście wczoraj nie przyleciała, bo w San diego była taka mgła, że samolot nie wylądował. ALe dziś dotarła na szczęscie.

19.12.2024

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.