1050-1071 Dni Wyprawy
W sumie 21 dni, całe długie trzy tygodnie spędzamy w Rosarito. Pierwsze dwa tygodnie mijają niczym sen. Szybko, jeszcze szybciej. Robimy tysiące rzeczy niezbędnych. Krzysiek robi plany i wysyła oferty na wyprawę na Baja California. Ja pisze namiętnie, mam cztery prace do napisania. Całymi dniami pracujemy. W którąś środę jadę do dentysty bo nagły wypadek się wydarzył. A poza tym pochłania nas ciągła praca i opieka nad Alusiem, bo na pierwsze dwa tygodnie zostaliśmy z nim sami, a Iwona i Andrzej pojechali na narty… Tak. Tak mają dobrze…
Na początku trzeciego tygodnia naszego pobytu w Rosarito na dwa dni przyjeżdża Krzysiek Michalak z Renatą i córką Alą. Oprowadzamy ich po Tijuanie, Playas de Tijuana, oglądamy mur, potem przekąski, tacosy, organizujemy im hotel, spacer po Rosarito. Kolejnego dnia zwiedzamy rybny targ w Popotla i sklep Palanco z lokalną sztuką meksykańską. Nie obywa się bez wizyty w tutejszych kolorowych wytwórniach doniczek i porcelanowych umywalek, kubków i rzeźb przeróżnych porcelanowych, suto zdobionych kolorami.


Pięć dni przed wylotem już jest nerwowo, robimy za dużo rzeczy. Przede wszystkim szukamy agenta żeby wysłać auto. Na razie prawie na 100% ze wschodniego wybrzeża. Cena wygląda na około 7 tyś. USD, a z zachodniego wybrzeża dwa razy droższa… 14!!!, także odpada. Chyba z Baltimore będziemy musieli wysyłać kampera.

Krzysiek jeszcze robi badania lekarskie w laboratorium, żeby mieć do Polski, bo tam zaplanowanych jest pełno wizyt u lekarzy :). takie tam. pierdoły…
12.01.2026 – 01.02.2026
—————————————————-



