Wstajemy rano i spokojni o stan motocykli szybko zbieramy się do drogi. Jeszcze tylko skromne śniadanie. Tym razem hotelik nie ma nic więcej w ofercie niż kawę lub herbatę i po jednej bułeczce na osobę. Przynosimy zatem swoje zapasy do stołówki i urozmaicamy menu o serek, masło i tuńczyka.
Miesięczne archiwum: kwiecień 2014
Argentyna – sto szesnasty dzień wyprawy
Salta to piękne miasto, bardzo ciekawie położone, w dolinie, ogrodzone z każdej strony górami. Miasto ma 400 lat, czyli jest jedno z najstarszych miast Argentyny. Włóczymy się po starym mieście, podziwiamy architekturę, obserwujemy mieszkańców, wchodzimy do paru sklepów z rękodziełem tutejszym.
Argentyna – sto piętnasty dzień wyprawy
Dzisiaj dzień pełen wrażeń. Obudziliśmy się rano, od dłuższego czasu pierwszy raz grzał grzejnik w pokoju… Za oknem, na górach pasły się spokojnie lamy. Wyruszyliśmy czym prędzej, bo Krzysiek odczuwał niewielkie objawy choroby wysokościowej. W końcu byliśmy na 3.675 metrach n.p.m.
Argentyna – sto czternasty dzień wyprawy
Spokojnie, odprawiliśmy siebie i nasze motory i ruszamy dalej, jedziemy do Susques, najwyżej (podobno) położonej wioski w Argentynie, do której możemy dojechać asfaltem. Wioska jest mała, trzy ulice, kościółek, dwa sklepy. Przed wioską jest hotel do którego zajeżdżamy. Trochę drogi, decydujemy więc podjechać do wioski w poszukiwaniu kolejnego (tańszego).Pod
Argentyna – sto czternasty dzień wyprawy
Spokojnie, odprawiliśmy siebie i nasze motory i ruszamy dalej, jedziemy do Susques, najwyżej (podobno) położonej wioski w Argentynie, do której możemy dojechać asfaltem. Wioska jest mała, trzy ulice, kościółek, dwa sklepy. Przed wioską jest hotel do którego zajeżdżamy. Trochę drogi, decydujemy więc podjechać do wioski w poszukiwaniu kolejnego (tańszego).
Chile – sto czternasty dzień wyprawy
Rano oglądamy telewizję. W Iquiqe trzęsienie ziemi, którego echa odczuliśmy wczoraj wieczorem. Kurcze, gdybyśmy nie zmienili planów i jechali do Peru wzdłuż chilijskiego wybrzeża, kto wie, co by się działo. Na całym wybrzeżu chilijskim ogłoszono alert tsunami. To naprawdę nie są żarty.
Chile – sto trzynasty dzień wyprawy
Plany planami, a los zgotował nam na dzisiaj kilka niespodzianek. Obudziliśmy się rano, Krzysiek dalej przeziębiony, zakatarzony i trochę nie do życia. Przez godzinę zastanawialiśmy się czy wstawać, czy nie, czy jechać, czy nie. Motocykl, a w zasadzie akumulator podjął za nas decyzję.