Kolumbia – Dzień 573

Dzień pięćset siedemdziesiąty trzeci – 18.04.2020

Czasami dzień mija tak szybko, że nawet człowiek nie zdąży się obejrzeć, a już wieczór. Gdybyście mieli zapytać co dziś się wydarzyło, albo jak nam minął dzień to naprawdę nic szczególnego. Rano, utartym już rytmem ćwiczenia, kawa,  śniadanie (dojedliśmy chleb, który ostatnio Krzysiek upiekł), potem jakieś czynności ogólno sprzątające, zamiecenie liści z piachu przy aucie, żeby trochę czyściej było.

Kolumbia – Dzień 572

Dzień pięćset siedemdziesiąty drugi – 17.04.2020

Wczoraj przeczytałem gdzieś informacje  tym ile jest osób zakażonych, a ile wyzdrowiało  w statystykach w Kolumbii z powodu wirusa. Według tej tabelki wygląda na to, że zwiększa się na korzyść ilość wyzdrowiałych osób. Oczywiście według tych danych są też ofiary, jednak tendencja wydaje się być dla nas korzystna.

Kolumbia – Dzień 571

Dzień pięćset siedemdziesiąty pierwszy – 16.04.2020

Wczoraj chyba za długo siedziałem wieczorem, a właściwie już prawie w nocy do 24, bo rano coś nie chciało mi się wstać… Cyba jakoś przestawia się człowiek z chodzeniem spać coraz później. Ciekawe czy to z powodu siedzenia w jednym miejscu, czy z nudów…

Pogoda nam tu cały czas funduje lato i to takie bardzo upalne i stabilne.

Kolumbia – Dzień 570

Dzień pięćset siedemdziesiąty – 15.04.2020

Dziś w nocy, a właściwie nad ranem, a dokładnie o godzinie 5,59 poczułem lekkie wstrząsy. Ziemia zadrżała na kilkanaście sekund. Co prawda niezbyt mocno i gdybym spał w aucie całkiem bym tego nie odczuł. Jednak leżąc na cieniutkim materacu na ziemi w namiocie czułem wyraźnie, że ziemia zadrżała… Okazało się potem w rozmowach z sąsiadami na kampingu, że kilka dni temu również były wstrząsy, jednak ten dzisiejszy był silniejszy od poprzednich i inni też go czuli…

Dziś ponownie dzień gospodarczy.

Kolumbia – Dzień 568

Dzień pięćset sześćdziesiąty ósmy – 13.04.2020

Dziś poniedziałek wielkanocny… Za bardzo nie dostrzegamy ze to właśnie ten dzień. W Polsce siłą rzeczy człowiek nastawia się jakoś tak świątecznie. Tu być może z powodu otaczających nas palm, albo z racji tego że nie mamy warunków do organizowania świąt, nie wyróżniamy dzisiejszego dnia za bardzo.

Kolumbia – Dzień 565

Dzień pięćset sześćdziesiąty piąty – 10.04.2020

Dziś dzień jakby męczący psychicznie. Przyszedł dołek, przyszedł kryzys. Życie nie ma sensu tu na tej plaży, ,siedzenie bez sensu i tak dalej..

Na szczeście po psychicznej burzy i mżawce przychodzi słońce i znowu biegniemy do morza i taplamy się w wodzie, choć troche to nas napawa radością i uciechą, taką dziecięcą, co pomaga wytrzymać tą izolację, w której źle się czujemy, a najgorsze jest to, że ciągle nic, ale to kompletnie nic nie wiadomo co dalej.