30. Idziemy do meksykańskiego wojska…

30 dzień wyprawy

Dzisiejszy poranek przywitał nas lekką ulgą od upałów. W nocy była nawet spora ulewa. A około 9 rano jeszcze trochę popadywał deszczyk. Jednak nie zważając na to i korzystając z zasłony chmur ruszyliśmy w miast. Właściwie trochę bez celu. To znaczy na początku celem było znalezienie jedzenia. Dziś postanowiliśmy stołować się na rynku, czyli tutejszym mercado. Już nas tam nawet znają. Bo po pierwsze mocno się wyróżniamy z tłumu, a po drugie moja żona zamawia w tym samym miejscu już od tygodnia to samo danie, krewetki!

Ja również dziś zmieniam miejsce posiłku i siadam jedną „uliczkę” dalej w rzędach garkuchni. Upatrzyłem tu fajnie wyglądającą zupę z kurczakiem i warzywami wewnątrz. A jak wiadomo rosół, lub coś do niego podobnego jak zawsze jest moim ulubionym posiłkiem 😉

Ruszamy w miasto

Następnie ulegam namowom żony i ruszamy klucząc uliczkami w kierunku portu. Obieramy za cel muzeum marynarki wojennej.

Można by po pilotować, ale jakiś mały ten samolot…

Muzeum okazuje się sporym budynkiem, całkiem nowocześnie zrobionym. Wewnątrz ogromny zacieniony dziedziniec z fajną mapą świata. Robimy sobie spacer po kontynentach.

Po wizycie w muzeum trochę się rozpogadza i nawet wychodzi słońce. Zatem jest okazja do zakupu mrożonej kawy. Tym razem z ekspresu ciśnieniowego. Co znacznie podnosi jej walory smakowe.

Po powrocie do mieszkania pracujemy nad ostatnimi szlifami drugiego odcinka filmów z serii o Ameryce Północnej. Już w piątek premiera na naszym kanale.

29.03.2023

—————————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.