540 dzień wyprawy
Z tym wolnym wtorkiem to trochę przesadziłam bo jestem dziś na służbie z Alusiem. Pilnuję go w domu. Iwona pojechała do Ameryki, niby Andrzej miał przylecieć dziś z Polski, ale odwołali mu lot. Podobno samolot się zepsuł. Dali mu hotel i voucher w Warszawie. Jutro ma wylecieć. Tymczasem poprzestawiało to większość naszych planów. Wobec tego jutro też muszę zostać. Ale trudno, jakoś się poświęcę.
Na śniadanie zjadłam całkiem dobrą sałatkę z soczewicy. Kupuję gotową w Calimaxie, tutejszym supermarkecie. W skład tej pysznej sałatki oprócz soczewicy wchodzi kolendra zielona i czerwona cebulka drobno pokrojona. Do tego w osobnym pudełeczku dodają pół limonki a w drugim pudełeczko kawałeczek awokado.
Wszystko mieszam, wyciskam cytrynę i zjadam. Lubie ten smak. Sałatka znika szybko. Nawet nie zdążę zrobić zdjęcia. Następnym razem…
20.08.2024
————————————-



