547. Czekanie…

547 dzień wyprawy

Wyjazd za ocean wielkimi krokami już się zbliża. Ubłaganie. To najlepsze dni teraz, choć wyczekiwanie już każdego dnia jest dosyć monotematyczne i męczące. Człowiek jakoś tak nie może nic zrobić bez pryzmatu tego oczekiwanego wyjazdu. Mamy nadzieje że ta podróż przebiegnie spokojnie i bez niespodzianek.

Chciałoby się napisać, że się coś dzieje, ale naprawdę nic takiego. Ja mam dziś dyżur z psem Krzysiek na Playas de Tijuana. Ogólnie dużo ogarniania, kończenia niektórych spraw i dużo załatwiania. Zobaczymy jak to się wszystko poukłada.

27.08.2024

————————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.