873.Tinnemaha creek camping

873 Dzień Wyprawy

Gorąco. Cały czas gorąco. Lodówka nie daje rady. Rano kawa, potem przyjeżdżają jeszcze sie pożegnać Iwona z Andrzejem i Alusiem. To już koniec tych czterech dni spędzonych razem na grillach i też przerwa w naszej kooperacji długi czas. Byliśmy z nimi z małymi przerwami od Października 2003 roku, czyli półtora roku.

Gorąco. W samochodzie mnóstwo stopni. Kimatyzacja troche schładza, ale wciąż za mało. Lodówka nie daje rady. Zepsuł się łosoś którego nie zdążyliśmy zjeść na grila. Upiekliśmy go i kawałek zjedliśmy, ale chyba lepiej go nie jeść zadecydowaliśmy. Nienawidzę wyrzucać jedzenia.

Gorąco. W samochodzie jak w piekarniku. ale łososia Krzysztof zadecydował piec w piekarniku . Wiecie co to znaczy. gorąco razy dwa. Chciałam po tym łososiu wsadzić na chwilę ciabatte z czarnymi oliwkami, którą Iwona wczoraj przywiozła z Bishop, ale przy wyciąganiu jej z piekarnika, drzwiczki zatrzasnęły się na duraleksowym talerzu. Dramat. Pełno drobinek i większych kawałków duraleksowego szkła.

Gorąco. wpół do dziewiątej wieczorem a gorąco straszliwie. na dworzu też słabo siedzieć bo komary. Dziś jakiś taki średni dzień, bo nie każdy w podróży jest wspaniały. Po południu i wieczorem widać pomróki burzy z okolicznych gór.

Ale na szczęście wieczorem jedna upał trochę zelżał. Niby trochę dziś odpoczęliśmy ale jednak ten upał męczy straszliwie .

19.07.2025

————————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.