231. Tama Hoovera i Las Vegas nocą…

231 dzień podróży

Dziś znowu intensywny dzień. Rano ruszamy w kierunku tamy Hoovera (Hoover Dam). Ten niesamowity, ikoniczny obiekt został zbudowany w latach 30 XX wieku i traktowany jest jako wspaniałe, amerykańskie dzieło. Inżynierski kunszt. Przy jego budowie zginęło 100 osób. Tama spiętrzyła wody rzeki Colorado, które utworzyły wiele ciekawych sztucznych jezior a tym samym miejsc turystycznie ciekawych. wjazd na teren tamy poprzedza punkt bezpieczeństwa. Takiej kontroli już dawno nie mielismy. Jest pies, są strażnicy z wykrywaczami metalu. Proszą by otworzyć szafki w aucie, skrzynie na dachu u góry. Nie wolno przy tamie latać dronem. Na tamie jest mnóstwo ludzi, wszyscy chcą zobaczyć ten inżynierski cud ludzkiej myśli.

Przejeżdżamy przez tamę na drugą stronę, parkujemy i idziemy podziwiać ją z bliska. Upał ogromny. KOrzystamy z każdej możliwości by schronić się w cieniu. PO prawie dwóch godzinach przy tamie, opuszczamy to miejsce, ruszając w kierunku Las Vegas. Jeszcze obiad – dziś po łatwiźnie Mac Donalds…

DOjeżdżamy, od 15 mamy hotel. Mardi Gras to jeden z tańszych obiektó. Typowy, basen na środku, budynek w kształcie dwóch prostokątów. Ogromna ilość pokoi, parking pod oknem Niestey internet super słaby w pokoju. Frustruje bardzo.

Wieczorem ruszamy na miasto. Jedziemy kolejką monorail bo blisko jest przystanek, jeden z sześciu chyba… Bilet kosztuje 15 USd zakupiony w kasie na dworcu. Przez internet jest taniej… bilet 15 jest 24 godzinny, także jeszcze jutro pojedziemy nim do miasta.

w naszym hotelu też jest kasyno…

POdziwiamy widoki przez okno wagoników. Las Vegas tętni życiem, wszędzie swiatła, muzyka, ludzie.

Wysiadamy na ostatnim przystanku. To MGM hotel. Pełno kasyn, pełno sklepów, Po wyjsciu z kolejki las automatów do gier, sklepików, knajp, restauracji. Czujemy się przez chwilę jak w labiryncie, nie możemy znaleźć miejsca na ulicę.

Tak zapewne jest w większości ciągów rozrywkowo handlowych Las Vegas. Wszystkie nastawione są na zapewnianie rozrywki i dreszczyku emocji podczas uprawiania hazardu.

Zewnętrzną już częścią głónej ulicy Las Vegas Strip przmieszczamy się w zapadających ciemnościach, rozświetlonych milionami neonów i świateł miasta. MIjamy miniaturę wieży Eiffla, hotel Belaggio ze słynnymi fontannami (cudowny widok!!!) DOchodzimy do koła młyńskiego, ogromnego, gdzie widać w środku również monitory, na których możńa także oddawać się hazardowi.

MIjamy dziesiątki klubów, knajpek, pokazy chippendalsów, dziewczyny ubrane w pióra, kabaretki, nagie pośladi, meżczyźni z nagą klatą i muszką. Dostajemy szpicrutą po pośladkach od jednej z dziewczyn zachęcających do skorzystania z atrakcji mijanego klubu. Ubrana w kabaretki, gorset, wymachuje kajdankami i ciśnie szpicrutą, przecinając powietrze…

Wsiadamy z powrotem do kolejki wracamy do naszego hotelu…

16.10.2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.