518. Wielka wyprzedaż w Playas de Tijuana

518 dzień wyprawy

Jak w każdy poniedziałek w Playas de Tijuana setki stoisk z badziewiem. Wiele stoisk z warzywami i owocami, ale w większości badziewie czyli tysiące odpadów i rzeczy z wystawek przydomowych ze Stanów. Aż czasami się chce płakać, co to ludzie zbierają z ulicy i co to potem wyprzedają. Oczywiście wiele stoisk z ciuchami, w większości używanymi.

Dziś nie jest dzień za bardzo OK, bo Carlos się poślizgnął, albo coś innego, w każdym razie położył się na skraju usypanej z piachu góry i trzeba było wzywać karetkę, bo twierdził, że spadł z drabiny. Sądny dzień… A do tego Melchior nie stanął na wysokości zadania swojego stanowiska brygadzisty i spotkał się w środku dnia z Orfeuszem, bo zaprosił go tam Bahus.. ze swoim trunkiem, albo jakimś innym. Dramat…

Po południu jedziemy do lekarza. Tego samego który robił Krzyśkowi gastroskopię. Chcemy uzgodnić czy możemy coś zrobić by było lepiej. Nie ma dobrych wieści. Lekarz dalej twierdzi, że operacja jest konieczna. W drodze do domu sprzeczamy sie bardzo, co robić dalej.

29.07.2024

—————————————

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.