544 dzień wyprawy
Dziś przy sobocie spotykamy się w Playas z Kingą Tanajewską. Wróciła już z Polski i rozpoczyna swoją podróż w Meksyku. Będzie tu pewnie z sześć miesięcy. Na razie sie lekko ogarnia po przylocie. Z ciekawostek – leciała przez Mexico City do Tijuany. Kosztuje to znacznie więcej, niż przez Los Angeles, lub nawet San Diego, ale cóż… czasem, jeśli się nie chce denerwować urzędników amerykańskich to się właśnie tak robi. W końcu wiza i jej czas trwania nie są z gumy.

W każdym razie po dwunastej się spotykamy, gadamy co tam, jakie plany, szukamy inspiracji. A potem już zmykamy. Najpierw jemy jeszcze w Rosarito tacos i tostadas z ceviche, a potem już mykamy na Punta Azul.

Tam czeka nas nie lada wyzwanie, trzeba zmienić amortyzatory z przodu. Próbowaliśmy w zeszłym tygodniu, ale się nieźle tam śruby zapiekły ze starości. Dziś Krzysiek kupił specjalnie jeszcze jeden klucz, taką żabkę i próbuje odkręcić W razie czego też użył jakiejś piły, żeby jednak śrubę odciąć. Ale udało się. grubo po zachodzie słońca wracamy do Mar i Sol.

24.08.2024
————————————-



