878. Wjeżdżamy do Nevady

878 dzień wyprawy

Ranek pojawił się oczywiście kolejny problem. No nie bylibyśmy sobą, gdyby czegoś nie trzeba było załatwiać. tym razem okazało sie, że mamy gwoździa w oponie Znaczy tego jeszcze nie wiedzieliśmy, kiedy wyjeżdżaliśmy z campingu, ale już byliśmy przekonani że trzeba jechać do wulkanizatora. I tak właśnie zrobilismy.

Auto na camingu o świcie
Lekcja nr 3
zaliczamy strefę zrzutu nieczystości…
Jak będziecie w Bishop, koniecznie trzeba wstąpić do piekarni Schats.

Wyjechaliśmy z campingu jakoś tak o 9 i spokojnie jechaliśmy (ja prowadziłam, moja 3 lekcja) do Bishop. W mieście dotankowaliśmy potwornie drogie paliwo na shellu, po czym ruszyliśmy w stronę Nevady.

Pustynie, góry niewielkie i pustynie. Droga jakby ktoś ją nakreślił pisakiem po piachu. Gładko ale prosto jak nie wiem. Zatrzymujemy się na rosołek i polatanie dronem potem ruszamy dalej. śpimy dziś wcześnie na rest area. trochę przed Tonopah. Nie śpieszymy się, już po 15 stajemy i jemy drugie danie, potem owoce, potem może jeszcze coś będzie na kolacje…

kierunek – Nevada… Tak to można jechać..
pustynnie…
Nevada. drogi przez pustynie…

24.05.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.