877 Dzień Wyprawy
Dzisiaj postanawiamy że nigdzie nie ruszamy z kempingu. Nadrabiamy zaległości w blogu, trochę spraw technicznych i gotowanie. Mamy z pierwszego dnia wjazdu do Kalifornii chyba z 7 kg mięsa… Żona poszła sama na zakupy ;). Dlatego powoli wyciągamy z zamrażarki niektóre kawałki i będziemy je przyrządzać.
Po prostu cały czas robota. Na nic nie ma czasu. Najpierw wycisk i ćwiczenia. Potem generator chodzi ze trzy godziny. My ciągle w kompach a to stronę robimy, a to sprawdzam płatnosci , czynsze do spółdzielni podatki, a to Agatka dzwoni, bo potrzebuję sprawdzić jakiej używa aplikacji (a używa mapy.com), ato Iwona dzwoni, a to z Mamą gadam, a to jakiś tysiące rzeczy po prostu. A ały czas nie mogę się zabrać do ćwiczeń które poleca Ewa Madeyska. Tak, bo mam to ciągle na dziś w planie zadań. Uff..
A to koktajl z awokado zielony, a to sok z marchwi a potem sprzątanie, no ciągle coś.

Krzysiek to wiadomo, rzeźbi najpierw coś z kablami w generatorze, potem przykleja uchwyt do drzwi do moskitiery, no tysiąc rzeczy ciągle robi, a to poprawia YT, a to wstawia film, a to koresponduje ze swoją endokrynolożką. No cały dzien coś.


Nawet czasu nie ma żeby porządnie świętować urodziny, choć życzenia sypią się z całego swiata 🙂
23.07.2025
——————————



