548. Środowe zakupy!

548 dzień wyprawy

Ostatnie podejście do La Catariny. Została stworzona na początku XX wieku przez meksykańskiego ilustratora i rysownika José Guadalupe Posadę. Początkowo była satyrą na zamożne klasy społeczne, które często starały się naśladować europejską modę i styl życia, zapominając o swoich rodzimych korzeniach. Pierwotnie nazywana „La Calavera Garbancera,” czyli „szkielet handlarza ciecierzycą,” postać ta miała przypominać, że bez względu na bogactwo i status, wszyscy jesteśmy równi wobec śmierci.

La Catrina stała się jeszcze bardziej popularna dzięki meksykańskiemu artyście Diego Rivera, który umieścił ją w jednym ze swoich najsłynniejszych murali – „Sen niedzielnego popołudnia w parku Alameda” (1947). Rivera nadał jej elegancki wygląd, jaki znamy dzisiaj, i od tego czasu stała się trwałym symbolem meksykańskiej tożsamości.

Jadę z Iwoną do Popotla. To niewielka wioska rybacka położona na wybrzeżu Oceanu Spokojnego w Meksyku, niedaleko od tłocznego i turystycznego Rosarito i Tijuany, Popotla ma swoją unikalną urodę i atmosferę, które przyciągają miłośników lokalnej kultury, kuchni i natury.

Popotla

Popotla jest przede wszystkim znana jako tradycyjna wioska rybacka, gdzie od pokoleń mieszkańcy zajmują się połowem ryb i owoców morza. Wioska zachowała swój autentyczny, rustykalny charakter, który kontrastuje z rozwiniętymi kurortami w okolicznych miastach. To miejsce, gdzie czas wydaje się płynąć wolniej, a życie toczy się w harmonii z rytmem morza. Guzik prawda, bo tak naprawdę to też wszystko tętni tu życiem, przystosowane pod Amerykanów, którzy tłumnie odwiedzają to miejsce, robią swoje inwestycje w ziemie czy nieruchomości. Życie mieszkańców Popotla jest związane z oceanem. Rybołówstwo to główne źródło utrzymania, a świeżo złowione ryby i owoce morza są serwowane w lokalnych restauracjach, które przyciągają zarówno turystów, jak i miejscowych.

Takie rzeczy….
Kilka małych galerii

Żyją też z artystycznego rzemiosła, ciekawe gliniane, metalowe i porcelanowe rzeczy.

Kupujemy w końcu po wielu targach Catrinę. Cena powala na kolana, ale muszę przyznać, że ręczna robota nie ma ceny, w sensie właśnie ma, i dlatego jest taka wysoka.

Ochuna

Nie wiem do dziś co to znaczy, ta nazwa knajpy, ale waśnie ją wybiera Iwona na nasz popołudniowy lunch. Oczywiście krewetki są bezkonkurencyjne. W tempurze, kruche, mięciutkie. Pyszne. Ośmiornica do spróbowania. Pantera rosa do picia, takie bezalkoholowe, bo ja mam rozbrat z alko, a raczej rzuciłam i mam nadzieję, że na dobre, ale o tym innym razem.

jak zwykle wspaniałe krewetki
Pyszne tiramisu

28.08.2024

—————————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.