981. Płyniemy do Cedar Island

981 dzień wyprawy

Na promie to jednak jest nietuzinkowo. Trzeba to przyznać. Rano wstajemy nieśpiesznie. Idę na spacer na długi spacer nad ocean. ponad godzinę spaceruję i szukam dużych muszli. Udaje mi się połowicznie, bowiem znajduje nawet cztery, ale niestety każda trocę pokiereszowana.

Potem śniadanie, zbieramy sie powoli, składamy slajdery, podpinamy przyczepkę. Jedziemy na stację zrzutów, opróżniamy zbiorniki, przy okazji nabieramy też wody. Ruszamy w kierunku wioski Ocracoke i już po chwili stoiy w kolejce na prom. Jest może ze cztery miejsca dla dużych kamperów, także nie dziwię się że trzeba rezerwować z duzym wyprzedzeniem

Na promie, który płynie około dwóch godzin i piętnastu minut jest bardzo przyjemnie. śmieję się, że mam kabinę pierwszej klasy, bo okna Luisa wychodzą dokładnie na słoneczną stronę oceanu.

Dopływamy i jedziemy jeszcze kawałek w końcu stajemy na dzikim parkingu, przystani dla wodowania łódek, gdzie jest dosyć duży parking. W nocy jest pełnia. nie mogę spać.

04.11.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.