1072-1086. Nasza Polska

1072-1086 Dni Podróży

Lecimy. Wreszcie… Długa podróż przed nami… Dwie przesiadki i 3 loty. Pierwszy, 4,5 godzinny lot z San Diego do Dietroit. Tam 2 godziny na przesiadkę i kolejny tym razem 8,5 godziny lotu do Amsterdamu. No a ostatnie połączenie mamy po godzinie i piętnastu minutach do Gdańska. Na samym początku jednak musieliśmy przekroczyć granice i wjechać do USA. Zawsze nas to trochę stresuje… Niby sytuacja jest klarowna i mamy bilety, ale te pytania urzędników bywają dociekliwe…

Przekroczenie granicy obyło się jednak bez niespodzianek. Odstaliśmy ze 40 minut w kolejce pieszej w San Ysydrio, a po drugiej stronie czekała na nas już Iwonka i pojechaliśmy na śniadanie do Hol food. Do lotu o 11 mieliśmy jeszcze ze 3 godziny czasu.

Z całej podróży poza tym ze była męcząca… można wspomnieć to że nasz drugi samolot do Amsterdamu spóźnił się i nie zdążyliśmy na ostatni lot… W „nagrodę” musieliśmy czekać na kolejny 4 godziny. Ale wreszcie dotarliśmy do celu….

W Polsce przywitał nas mróz….. ! I to jaki, chyba z – 15 stopni. Po Meksykańskim + 26 było to mocno szokujące… My chyba zimy nie widzieliśmy od 3 lat już!

Gdynia – nasze miasto…

O pobycie w Polce można by pisać wiele. Jednak większość spraw to były techniczne kwestie z naszym mieszkaniem, lekarzami i spotkania z przyjaciółmi i rodziną. Przy okazji pobytu okazało się że trafiliśmy na imprezę z okazji 100 lat nadania praw miejskich. Było fajnie i energetycznie… !

Dwa tygodnie zleciały szybko, ale namarzliśmy się niemiłosiernie… Zatem nie było nam żal opuszczać Polski. Mieliśmy już umysły pochłonięte innym klimatem… Meksykańskim klimatem…

—————————————-

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.