1125. Nareszcie camping

1125 dzień wyprawy

Dojechaliśmy dziś na camping Creekside campground. Cieszymy się, bo możemy spokojnie wyczyścić wszystkie zbiorniki z szarą i czarna wodą. Płuczemy i płuczemy. Wcześniej szukaliśmy opon, bo Krzysiek stwierdził, że ta na samym końcu po stronie prawej jest naprawdę bardzo słaba jeśli chodzi o bieżnik. Niestety nie jest to takie proste.

Wczoraj byliśmy w takiej wulkanizacji, gdzie nawet mieli na miejscu, ale trochę nas cena wystraszyła. Dziś problem wraca. Może gdzieś tam u Natalki i Pawła się rozejrzymy, może będzie trochę czasu. obaczymy.

Tymczasem przeszliśmy sie po tej miejscowości gdzie jest camping. To Edinburg, skądinąd malutka wioska. Zaprosiłam męża na tiramisu, które nie było najlepsze, a poza tym już pieczenie mięsa i przeglądanie ciuchów, które zabrać do Polski, a które nie. Oj, to będzie wyczerpujący czas.

Póki co odpoczywamy. nigdzie nie jedziemy. Jutro dzień wolny.

28.03.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.