666. Wigilia

66 dzień wyprawy

Nadszedł ten dzień. Kolejna, juz druga wigilia w Meksyku. Tym razem jedziemy do Bellafer hotel, tam w restauracji jemy wigilie w gronie dwunastoosobowym. Zjawili się wszyscy, rodzina Iwony i Ndrzeja, ich córka z przesympatycznym chłopakiem z Katalonii, kuzyn Andrzeja Krzysztof z żoną Małgosią, George, Magda z Kasią i Jorge. No i my.

Przede wszystkim bardzo dobre jedzenie. Zupa krem z cukinii, filet de res, czyli mięso wołowe, i na deser flan.

flan….
filett de res

Z przemyśleń: odkąd przestałam pić alkohol, nawet taki kieliszek do obiadu, wyraźnie widać, jak świat jest ostrzejszy i mniej akceptowalny.. Choć może po prostu prawdziwy. Wychodzi też z ludzi strach i ból, ale w różnych pozach.. pytanie inne – co mi to robi? Ale z drugiej strony jak to Krzysztof mówi, nie ma co tyle rozkminiać

24.12.2024

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.