25-28 września
Co to był za czas!! Co to były za Urodziny!!! Wylądowaliśmy na urodzinach Albatrosa. Ale o co w ogóle chodzi???
Jakiś czas temu zgadaliśmy się z Anka, która w sierpniu szła szlakiem Via Alpina. to jedna z najbardziej spektakularnych tras długodystansowych w Europie. Nie mogliśmy iść z nią, bo praca, ale z drugiej strony też nie bardzo byśmy chcieli i chyba kondycyjnie też byłoby słabo. Ale Anka zaprosiła nas na urodziny Albatrosa.
Gdy podjeżdżaliśmy naszym kamperem do Bukwałdu byliśmy załamani. Dziury straszne, nasz Luis ledwo to wytrzymał, na jakiejść dziurze zabujał się mocniej i otworzyła się szafka z talerzami, które wypadły i rozsypały się okruchami po połowie kampera.
Kiedy już dojechaliśmy na teren Ośrodka Rehabilitacji Ptaków Dzikich w Bukwałdzie, spodziewaliśmy się kameralnego spotkania przy kawie i podsumowania dwudziestu lat działalności. Tymczasem trafiłem na prawdziwy festiwal życia, czułości do natury i niesamowitej energii, która sprawiła, że ten wrzesień na Warmii zapamiętam na bardzo długo
Gdy dwadzieścia lat temu Ewa Rumińska zaczynała tworzyć dom dla poszkodowanych ptaków w Bukwałdzie, mało kto przypuszczał, że z małej lokalnej inicjatywy urośnie największy i najważniejszy ośrodek tego typu na Warmii i Mazurach. Przez lata przez tzw. „Ptasi Szpital” przewinęło się ponad 12 tysięcy pacjentów – od małych wróblowatych po majestatyczne ptaki drapieżne.
Najpierw przez pierwszych kilka dni pomagaliśmy w przygotowaniu festiwalu, a potem już było dużo gości i prelegentów
Nasze umysły parowały od ilości wiedzy, ponieważ program obfitował w mnóstwo fascynujących prezentacji i wykładów, które pochłonęliśmy bez reszty. Z zapartym tchem słuchaliśmy prelekcji o jeżach, ucząc się, jak mądrze chronić te kolczaste stworzenia w naszych ogrodach i jak realnie im pomagać. Zaraz potem zanurzyliśmy się w niezwykły świat nietoperzy, odkrywając tajemnice ich nocnego życia i echolokacji, co całkowicie rozgoniło krążące wokół nich mity. Do tego Anka robiła swoją prezentację o Afryce, a potem mmy mieliśmy okazję przećwiczyć swoją o Stanach którą szykjemy na Poznań i na Wejherowo.

Między kolejnymi dawkami wiedzy musieliśmy odnaleźć chwilę na wyciszenie, w czym pomogły nam niezapomniane kąpiele leśne. Spacerowaliśmy w absolutnej ciszy po okolicznych warmińskich lasach, skupiając się na zmysłach, dotyku chłodnej kory, zapachu ściółki i szumie wiatru w koronach drzew, co zadziałało na nas jak totalny reset po miesiącach miejskiego pędu. No dobra tylko ja byłam na tej kąpieli, bo Krzysztof odmówił uczestnictwa…
A gdy nad Bukwałdem zaczynał zapadać zmrok, teren ośrodka zamieniał się w strefę czystej muzycznej magii. Koncerty na żywo i akustyczne brzmienia rozbrzmiewały w najmniej spodziewanych zakątkach, płynnie przechodząc w plotki przy ognisku, gdzie z kubkami ciepłej herbaty w rękach dzieliliśmy się nimi z Anką.


Wyjechaliśmy z Bukwałdu z głowami pełnymi wiedzy o jeżach i nietoperzach, z zapachem lasu na skórze i z poczuciem, że te dwie dekady działalności Fundacji Albatros to dowód na to, jak wielką siłę ma pasja i miłość do zwierząt.











