Dzień sto pięćdziesiąty trzeci 23.02.2019
Dziś niespodziewana wycieczka do Bariloche. Rano, jeszcze przed śniadaniem zatelefonował Mariusz, że przyleciał do Bariloche i wszystkie autobusy, aż do 17 mają zabukowane miejsca i nie może wrócić do Lago Puelo. Wyprosił Blankę, żeby po niego przyjechać. Pojechaliśmy zatem we trójkę i razem w tą i z powrotem, załatwiliśmy sprawę 300 km (w sumie) i gotowe. Jak na Argentyńskie warunki, to odległość ne wielka… Jutro zbieramy się już stąd, bo czas już najwyższy zacząć kolejny etap podróży. Najwyższy.
Co prawda u Blanki jest piękna kafetera, w której można naprawdę zrobić pyszną kawę, niestety nie chce nam sprzedać (a ma dwie, mniejszą i większą…) to oryginalne włoskie volturno.



