1011 dzień wyprawy
Cóż za dzień dzisiaj. Wieczór był najśmieszniejszy, bo karaoke. Tak, przy jeziorze w barze dzisiaj karaoke. Wybieram She loves you Beatelsów. Jakos poszło. Było śmiesznie. W ciągu dnia jak zwyke wypoczywaliśmy na basenie w jacuzzi jedliśmy zupę, którą wczoraj ugotowałam.
Rano Krzysiek pojechał do apteki, po leki. A ja jak zwykle ćwiczenia. Daję wycisk z Killerem.. Po południu namówiłam męża żebyśmy pojechali na rowerek wodny. Okazało się, ze jednak nie możemy za daleko wypłynąć bo w jeziorze pływają przynajmniej dwa aligatory. Toż to szok… ale nas wystraszyly krokodyle. To znaczy jesteśmy na 90 procent pewni, że w tym małym jeziorku pływały przynajmniej dwa krokodyle. Ledwo je widać. a potem już trudno.
04.12.2025



