21. Oceanarium w Veracruz

21 dzień podróży.

Kolejny tydzień zaczynamy od święta. To znaczy że dziś jest święto państwowe w Meksyku. Zatem musimy się liczyć z tym że ponownie większość knajpek i sklepików jest pozamykanych. Zatem nie pozostaje nam nic innego jak śniadanie zjeść ponownie w tej samej knajpce. Korzyść jest taka że już nas tam poznają i łatwiej jest się poczuć jak u siebie. Dziś ja biorę jajka sadzone z plackami i sokiem pomarańczowym. Moja żona zamawia zaś smażone banany ze śmietanką i również sok.

Po śniadaniu idziemy się przebrać i ruszamy na miasto. Dziś jest wciąż trochę chłodniej i postanowiliśmy odwiedzić Oceanarium w Veracruz. Korzystając z cienia idziemy promenadą i oglądamy statki stojące na molo, oraz te które wpływają do portu. Wiatr jest dosyć silny i rozgania powoli resztki zimnego frontu, a słońce zaczyna coraz bardziej przypiekać.

Po około 3 km dochodzimy do budynku oceanarium i kupujemy bilety po 170 Peso. Wewnątrz jest spory ruch, ale też dosyć ciekawe okazy różnych ryb i fauny morskiej. Najbardziej spektakularne są wielkie rekiny pływające nam nad głową w tunelu pod basenem…

Na obiad wracamy ponownie do „naszej” knajpki. Tym razem zestaw dnia nie był zbyt udany. O ile zupa była taka jak wczoraj, to mięso z kurczaka w słodkim sosie z czerwonej fasoli już nam kompletnie nie pasowało…

Wieczorem po raz kolejny wałkujemy którą opcje noclegów wybrać na kolejny tydzień. Już wiemy że odbiór Defendera przedłuży się. Pragmatyzm i wygodnictwo zwycięża i rezerwujemy na kolejny tydzień to samo mieszkanie w którym jesteśmy. Jest jedną z najtańszych opcji, no i mamy już rozeznanie w okolicy.

20.03.2023

———————————————–