210 dzień wyprawy
Leje. W dalszym ciągu leje. Prognozy nie są optymistyczne, trzy dni miało lać, więc leje. Opady są całkiem intensywne. Szkoda, że zbiegły się one z naszą wizytą w tej części Oregonu. Nie śpiesząc się ruszamy po śniadaniu w kierunku miejscowości Band. Na tym etapie podróży decydujemy ominąć wybrzeże Pacyfiku i skupiamy się na środkowej części stanu Oregon. Dziś na spokojnie, około 11 stanęliśmy na parkingu, aby nieco się posilić i wypić kawę. Nasze plany pokrzyżowało wjechanie na parking starszego małżeństwa w wyprawowym Defendera. Szybko skróciliśmy dystans, jak to landroverowcy, wywiązała się ogromna dyskusja o wyższości tej marki tego modelu nad innymi. Miło spędzamy prawie godzinę. Szkoda, że mieszkają na północy stanu, a my kierujemy się na południe. Może byłoby wiecej tego czasu.

Kontynuując dzisiejszą jazdę, zatrzymujemy się by zobaczyć duży kanion, który robi na nas duże wrażenie, zwłaszcza dwa mosty. Most kolejowy został zbudowany w 1911 roku, a trochę później most drogowy. Dzięki temu transport towaru i ludzi stał się możliwy, a Oregon mógł stać się bardziej cywilizowany.


Most wisi 300 stóp nad rzeka płynącą w dole kanionu, o czym informują tabliczki. Jemy szybki obiad, uzupełniamy zapas wody i jedziemy do Bend. Do miasta wjeżdżamy już w deszczu. Na chwile była przerwa, ale potem znowu się rozpadało.
Korzystając z aplikacji ioverlander znajdujemy legalny leśny, darmowy kamping. Już o 18 zatrzymujemy się na noc, kolacja, czekolada, filmik…
25.09.2023
—————————-


