367. Dzień jakby gorszy…

367 dzień wyprawy

Dziś jakby bardziej smutno. Wznowiliśmy ogłoszenia przeróżne aby wznowić szanse sprzedaży Defendera. Krzysiek pojechał na budowę, kupiłyśmy z Iwonką donice, ciężkie jak diabli, na zewnątrz budynku. Ważą chyba z 80 kg. Ale wyglądają całkiem ładnie na zewnątrz. A z roślinami w środku na pewno będą ładnie się komponować.

Pod wieczór jedliśmy szybki obiad w domu Iwony i Andrzeja. Iwona przywiozła pysznego Indyka z USA, już gotowy, tylko do przygrzania. Do tego zimne piwo i już jest całkiem miło…. Wieczorem koty. Dziś był szybki dzień i bardzo urozmaicony…

29.02.2024

—————————–

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.