803. Ostatni dzień w Las Olas Mar y Sol

803 dzień wyprawy

Jakoś to zleciało. Było czasami trudno i męcząco ale już ostatni dzień w Mar y Sol. Już nie będzie nam przeszkadzać, że nie można z psem zjechać windą, kiedy ktoś jest w środku. Już nie będzie nam przeszkadzać, że skoro świt trzeba z Alusiem wyjść na sikanie. Juz wyprowadzamy sie do naszego kochanego Luisa. i nie możemy się tego doczekać.

Jedziemy już zawieźć większość rzeczy, które mieliśmy na czas pobytu w Mar y Sol ze sobą. Pozatym Krzysiek kupił i wymienił wycieraczki w Luisku.

wymiana wycieraczek w RV

Pozatym zaliczamy kilka sklepów, trzeba parę rzeczy kupić zarówno dla Iwony i Andrzeja do lodówki (czytaj: mleko, ananas, serniczek do szafki kawę i takie tam pierdoły jak bananek na rano).

Przewożenie dzieci, które się już nie mieszczą do fotelików 🙂
Zgłodnieliśmy… Tacos na szybko, bo nie ma czasu dziś gotować…

My też musimy mieć zapasy, bo praktycznie zostajemy bez samochodu, a przecież po pierwsze Luiska nie będziemy ruszać, a po drugie do wyjazdu do Polski to jeszcze trochę czasu. Dopiero za 8 dni wylatujemy do Mexico City.

zakupy w Calimaxie. Wózek wydaje się pusty….

A popołudniem padamy na twarz. zmęczeni. Ale trzeba czekać do około 20.00 wtedy są szanse, że już będą w okolicach Tijuany i ich odbierzemy. Tak. Po 19 dostaję telefon od Iwony. Są już w San Diego. Ruszamy W Tijuanie pokręciliśmy trochę drogę, odkrywamy że główna ulica żyje i tętni. szok. Na szczęście długo na nas nie czekają. pakujemy walizki do bagażnika i ruszamy do Rosarito. Zostawiamy ich w Mar y Sol, a sami pędzimy do Punta Azul. Śpimy dziś w Luisku… Nareszcie razem….

Drzemka na balkonie…

10.05.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.