163 dzień wyprawy
Śpieszmy się oglądać lodowce, bo tak prędko topnieją… Pod takim hasłem minął poranek. Żona zrywa mnie dosyć wcześnie.. czyli 8. Wygląda na to, że nasze zegary biologiczne się rozsynchronizowały. Podjężdżamy do informacji turystycznej pod lodowiec Enter Glaciar. Ja w ciepłym wnętrzu defenderka zostaję i składam kolejny odcinek filmu. Żona zaś wyposażona w surwiwalowy ekwipunek wyrusza oglądać lodowiec. Trasa około 1,4 km w jedną stronę wiedzie przez lesiste tereny. Dochodzi się dosyć blisko lodowca, ale widać, że topnieje on z każdym dziesięcioleciem. Naprawdę, coraz mniejszy ten lodowiec, kiedyś sięgał o ponad dwa razy dalej w głąb rozlewiska, tam gdzie teraz rzeka.


Krótki trekking dobrze mi zrobił. Dotleniona wsiadam do auta i jedziemy dalej. Tym razem woła nas Whittier i jedyny na Alasce i chyba też w Ameryce tunel samochodowo kolejowy. W międzyczasie załatwiamy jeszcze sprawy z naszym Ubezpieczycielem Progressive, bo coś tam znowu chcą, czyli zalogować się na stronie i odhaczyć, że nie chcemy żadnych papierowych wersji rachunków. Dzięki temu jakąś zniżkę 9 USD dostaniemy. Swoją drogą straszliwie trudno jest żyć poza systemem. Na przykład wszystko z ubezpieczeniem auta związane jest ściśle połączone z Internetem, dostępem do sieci etc.
Whittier super deszczowe, zamglone. Nic nie widać. Tylko mgłę i deszcz rzęsitisty. Tunel robi wrażenie, długi i klaustrofobiczny poniekąd…


09.08.2023
———————————-



